czwartek, 17 listopada 2016

Kosmetyki naturalne. Octowa płukanka do włosów

Lubię ją, bo łagodzi stany zapalne skóry, nadaje włosom błysk i elastyczność. Niezastąpiona jest jako zakwaszacz po myciu włosów naturalnym mydłem. Nie są tak miękkie, jak po szamponie i odżywce, ale to jedyny sposób na załagodzenie swędzącej skóry po zbyt chemicznym szamponie. Niestety, zadarza mi się to czasami. I nie działa napis "hipoalergiczny". Niewiele daje kupowanie szamponów w aptekach.
Kiedy nie ma już nadziei na poprawę, sięgam po naturalne mydło, np.lawendowe albo rozmarynowe, myję nim włosy bardzo dokładnie, masując jednocześnie skórę, by dobroczynny składniki w nią wniknęły. Po płukaniu wmasowuję we włosy i skórę sporą ilość płukanki octowej i ponownie spłukuję. Wystarczy, że na sam koniec spłuczesz głowę litrem miękkiej wody z łyżką czy dwiema płukanki i gotowe. Ja wolę dać jej o wiele więcej, by zadziałała. Wystarczy kilka chwil i skóra od razu czuje ulgę!
Nalewka octowa lawendowo-rozmarynowa, już po odcedzeniu fot. Wierzbowisko
A płukankę octową robi się najłatwiej na świecie. Trzeba mieć:
- ocet jabłkowy, np. 0,5 l.
- dużą garść suszonej lawendy (działa przeciwbakteryjnie, łagodzi stany zapalne, odświeża i ładnie pachnie)
- dużą garść innego dobroczynnego zioła, w zależności od potrzeb - ja dodaję rozmaryn, bo też ma działanie antyseptyczne i ładnie, świeżo pachnie.
Wrzucamy i wlewamy wszystko do dużego słoja, zakręcamy i odstawiamy gdzieś w ciemne, niezbyt ciepłe miejsce. Od czasu do czasu warto słojem potrząsnąć. Po około dwóch tygodniach płukanka jest gotowa, ale jak postoi dłużej wyjdzie nam tylko na zdrowie, wszak ocet jest konserwantem, a im dłużej miesza się z suszem, tym więcej dobroci sobie z niego wyciąga.
Przed użyciem eliksir przelewam przez drobne sitko (np. takie do herbaty) do mniejszej, poręczniejszej buteleczki. Resztę zostawiam w słoju i odlewam, kiedy potrzebuję. Kto chce, może dodać olejków eterycznych, by polepszyć jeszcze zapach płukanki. Dobra wiadomość jest taka, że przy wypłukaniu ostatnim głowy i wysuszeniu włosów, zapach octu staje się prawie niewyczuwalny (mam krótką fryzurę, nie mam więc możliwości przytknięcia włosa bezpośrednio do nosa).
Nawet, gdyby odrobina zapachu pozostawała, naprawdę, warto spróbować.
Pierwszy raz nalewkę octową kupiłam u pani Ewy w Lawendowej Farmie, ale ostatnio robię ją sama, nie ukrywam, że z oszczędności. Nic jednak nie zastąpi cudownych mydeł pani Ewy, które stanowią nieodzowną część octowej pielęgnacji włosów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz